Kulinaria Podróże Recenzje

Ale Meksyk, czyli Mexico Bar

13 grudnia 2015

Muszę przyznać, że ten weekend był dla mnie wyjątkowo zaskakujący. W ubiegłym tygodniu dowiedziałam się, że mam kilka powodów, by zawitać w czwartek do Wrocławia! Niewiele myśląc, we wtorek zarezerwowałam z moim lubym hotel, by w środowy wieczór spakować ostatnie najpotrzebniejsze rzeczy i z samego rana w czwartek wyruszyć do Wrocławia.

Meksyk w samym sercu Wrocławia

Tak więc, kiedy wreszcie mieliśmy czas, wybraliśmy się do Mexico Bar, mieszczącego się na ulicy Rzeźniczej 34. Nie jest to miejsce o wybitnym wystroju, ani idealnej kuchni, ale… lubiłam je. No właśnie – lubiłam – ponieważ tym razem nie było już tak zachwycająco. Najpierw może trochę o wystroju, napisałam, że nie jest wybitny, ale jest klimatyczny i to mi odpowiada. Przekraczając próg Mexico Baru słyszymy meksykańską muzykę, widzimy kaktusy, obdrapane kolorowe ściany i ciekawe dodatki w postaci egzotycznych, drewnianych masek. Uwielbiam też tamtejsze naczynia, na których serwowane są przysmaki Meksyku.

maska-mexico-bar-wroclaw-blog-wife-with-knife

Mówię Meksyk, myślisz Nachos!

Swoją kulinarną wyprawę rozpoczęliśmy od spróbowania placków tortilli, pokrojonych w niewielkie trójkąty, zwanych Nachosami. Dobraliśmy do nich dwa dipy: meksykański i serowy. Serowy dip był pyszny, doprawiony papryką i pomidorami, gęsty i ciągnący się. Meksykański z kolei kremowy, delikatny, z lekkim posmakiem pomidorów i papryki. Zdecydowanie brakowało w nim ostrzejszej nuty. W końcu to Meksyk! Co do królujących na talerzu Nachosów – te na górze półmiska były zimne, dopiero dokopując się do samego dna, można było odnaleźć cieplejsze kawałki. Jednak w zapachu i smaku za bardzo wyczuwalny był olej. Przypuszczam, że nie pierwszej świeżości.

nachos-mexico-bar-blog-wife-with-knife

Burrito Królem

Głównym punktem naszej kulinarnej wycieczki po Meksyku miało być burrito. Tradycyjne meksykańskie burrito składa się z placka z pszenicznej tortilli, w który zawinięte są dodatki: mięso, ryż, fasola.

Nasze burrito „zbudowane” było z fasoli pinto, mozzarelli, ryżu paella oraz sałaty. Mexico Bar oferuje do wyboru różne opcje, jeśli chodzi o wybór mięsa, m.in.: wieprzowina, wołowina, kurczak, jest także wersja wegetariańska. Dania dodatkowo można zamówić w wersji łagodnej, ostrej bądź bardzo ostrej. Ja zdecydowałam się na bezpieczną opcję numer dwa.

burrito-mexico-bar-wroclaw-blog-wife-with-knife

Placek pszenny był delikatny i miękki. Naprawdę smaczny. Na nim królowały trzy sosy: ranchera, crema blanca i guacamole, które obsypane były kruchą sałatą. Sam farsz bardzo mi smakował, za wyjątkiem kurczaka, którego było niewiele, a niektóre z kawałków były mocno przesuszone i mało doprawione.

Danie, mimo że powinno być ostre, takie nie było. Miałam okazję spróbować opcji bardzo ostrej i faktycznie, w tym przypadku moc chilli była wyczuwalna, ale poza nią „robotę” robił sos we wnętrzu tortilli, który bazował chyba na wędzonej papryce. Mimo, że dwa dania w założeniu miały różnić się jedynie stopniem ostrości, okazało się, że mają różne sosy. Fanom ostrzejszej kuchni zdecydowanie polecam w ciemno zamawiać opcję bardzo ostrą. Jest o niebo smaczniejsza i kryje w sobie o wiele więcej smaku!

Za cały obiad, na który składały się nachos, dwie porcje sytego burritos i 2 herbaty zapłaciliśmy 60 zł z hakiem.

Warto czy nie warto?

Czas na małe podsumowanie. Atmosfera zachęca do odwiedzania do tego miejsca, szczególnie na luźne piwo w gronie przyjaciół. Portfel na tym też za mocno nie ucierpi. Mimo kilku wpadek, myślę, że z Mexico Bar jeszcze nie raz się zetknę, będąc przelotem we Wrocławiu.

___

zdjęcie poglądowe zostało pobrane z oficjalnego fanpage’a Mexico Bar, pozostałe fotografie są mojego autorstwa.

Może spodoba ci się jeszcze to

  • Pingback: Restaurant Week - Łódź - Señoritas | Wife with Knife()

  • Eirin

    Nigdy nie miałam do czynienia z kuchnią meksykańską a szkoda, bo z tego wpisu wynika, że musi być smaczna. Wstyd się przyznać ale do tej pory nie wiedziałam co to jest burito ;-P jak tylko będę miała okazję to spróbuję, wykorzystam pierwsza nadającą się sytuacje 🙂 może nie we Wrocławiu ale gdzieś w Łodzi 🙂

    • Wife with Knife

      W Łodzi miałam okazję próbować meksykańskiej kuchni w The Mexican, Senoritas i niedawno otwartej Manana. Pierwszej knajpki nie polecam, jedna z gorszych meksykańskich, w jakich byłam. Manana to raczej szybki bar. Senoritas za to reprezentuje naprawdę wysoki poziom i z całą odpowiedzialnością mocno polecam! <3 🙂